Drugie spotkanie z liderem - tym razem bez punktów.

Data publikacji: 2019-04-13 [20:41]

 

W ramach 24 kolejki III  ligi grupy południowo wschodniej oświęcimianie po raz kolejny rywalizowali z liderem grupy. W ubiegłym tygodniu podejmowali ówczesnego lidera zespół Stal Rzeszów z którym wygrali 2:1. Porażka rzeszowian skutkowała spadkiem Stali na miejsce drugie, natomiast ekipa z Nowego Targu dzięki zwycięstwu z Wiślanami Jaśkowice, a później z Avią Świdnik  zasiadła w fotelu lidera.

Oba zespoły pomimo bardzo odległych pozycji w tabeli grają o dużą stawkę.  Goście to jeden z pretendentów do awansu na drugoligowe boiska, z kolei oświęcimianie zbierają ligowe punkty z nadzieją pozostania w trzecioligowym piłkarskim gronie.

W roli kapitana gości wystąpił Dawid Dynarek, który wspólnie z obecnym kapitanem solarzy Konradem Kasolikiem reprezentowali kadrę biało czerwonych w latach 2014-2017. Obaj zawodnicy doskonale zabezpieczali linię defensywną rozciągając grę na skrzydłach.

Czerwono żółto niebiescy w pierwszej części meczu dłużej utrzymywali się przy piłce starając się przejąć kontrolę w spotkaniu. Ambitnie grająca defensywa gospodarzy nie wpuszczała jednak przyjezdnych we własne pole karne. Jako pierwsi okazje na zdobycie gola mieli solarze. W 9. minucie Mateusz Wyjadłowski podał wzdłuż linii bramkowej, jednak żaden z biało czerwonych nie sięgnął piłki, którą wystarczyło tylko przekierować w stronę Mateusza Szukały.

Kilka minut później Mateusz Rutkowski próbował zaskoczyć golkipera Podhalan ale mocny strzał okazał się być jednocześnie bardzo niecelnym. Dopiero po trzydziestu minutach gry goście mieli wyśmienitą sytuację bramkową. Marcin Przybylski urwał się z przedpola i strzelając po ziemi wypróbował kondycję bramkarza Soły.

 

Wydawać by się mogło, iż momentami powtarzający się scenariusz  z przebiegu pierwszej części gry  przez kolejne 15 minut nie ulegnie zmianie.  Tymczasem przed przerwą kibicom i samym piłkarzom emocji dostarczył właśnie Przybylski oraz golkiper gospodarzy Bartosz Szelong.

Najpierw Szelong niewłaściwie zachował się w polu karnym faulując wbiegającego Artura Pląskowskiego co skutkowało rzutem karnym dla gości. Jedenastkę pewnie lekkim uderzeniem wykorzystał Dynarek dając prowadzenie przyjezdnym.

 Później na trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy Przybylski w starciu z Rutkowskim w polu karnym upadł domagając się rzutu karnego. Za niepotrzebne dyskusje z sędzią Konradem Tomczykiem ukarany został po raz drugi żółtą kartką i w efekcie obejrzał czerwony kartonik.

Po zmianie stron gościom w osłabieniu  przyszło skupić się bardziej na obronie wyniku niż na powiększeniu prowadzenia. Tak też się stało. Gospodarze zepchnęli na własną połowę ekipę z Nowego Targu.

Oświęcimianie nie wykorzystali jednak skutecznie gry w przewadze. Kilka dobrych okazji wykreował Eryk Ceglarz. W 60. minucie oddał strzał  z ostrego kąta, wówczas  piłkę z problemami odbił golkiper gości. Niestety i tym razem brakło w polu wykończenia akcji by „wtrącić” wypadającą z rąk Szukały futbolówkę do siatki. Chwilę później znowu „Cegła ruszył do ataku”.  Tym razem on sam znalazł się w  roli „dobijającego” uderzenie. Strzał  zarówno Mateusza Szeli jak i Ceglarza  skutecznie obronił po raz kolejny  bramkarz nowotarżan.

Wraz z upływającym czasem szanse oświęcimian na podział punktów malały. Dwójkowa akcja w wykonaniu Romana Terbalyana oraz Bartosza Nowakowskiego mogła odmienić losy spotkania ale to dobrze interweniujący golkiper Podhalan zyskał miano bohatera meczu.

Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania kibice doczekali się wreszcie przełomowego momentu, który mógł odmienić losy biało czerwonych w tym meczu. W 79. minucie  w polu karnym Martin Baran zagrał ręką za co otrzymał żółta kartkę i do jedenastki przystąpił Mateusz Stankiewicz. Kibice łapali się za głowy bowiem po raz kolejny świetną interwencją wykazał się Szukała broniąc tego strzału.

Po spotkaniu szkoleniowiec Soły nie krył niezadowolenia i podkreślił, że mecz z piłkarzami z Nowego Targu mógł być tym przełomowym w walce o utrzymanie:

„Nie wiem czy ten ostatni dzwonek w walce o utrzymanie nie był właśnie dzisiaj, dlatego wszystkie pochwały jakie słyszę na temat moich zawodników i te dzisiejsze otrzymane z ust trenera gości mnie nie pocieszają. Nasza sytuacja jest tragiczna. Brakło dziś z pewnością „pazerności” w polu karnym by wepchnąć piłkę do siatki. Nie wiem jak mam  zareagować w szatni bo z jednej strony punkty nam uciekają a z drugiej chłopcy dają z siebie wszystko grając z pasją i poświęceniem. Muszę się nad tym wszystkim zastanowić…”

Po przegranym spotkaniu z Podhalem zawodnicy Soły znowu osiedli na dnie tabeli z jednopunktową stratą do zespołów: Spartakus Daleszyce i Czarni Połaniec. Kolejna walka o punkty czeka oświęcimian za tydzień gdzie w wyjazdowym meczu podejmować będą Wólczankę Wólkę Pełkińską.

 

 

Soła Oświęcim – Podhale  Nowy Targ: 0:1 (0:1)

Bramki: 37’ Dynarek (rzut karny)

Soła: Szelong, Kasolik, Witkowski (75’ Stankiewicz), Szymczak (66’ Terbalyan), Szela, Feruga, Rutkowski, Duda (59’ Nowakowski), Wyjadłowski, Ceglarz, Chowaniec (71’ Jaworek)

Podhale: Szukała, Baran, Przybylski, Barbus, Lewiński (67’ Potoniec), Tonia, Mizia (78’ Kobylarczyk), Mianowany, Bedronka, Dynarek, Pląskowski


Brak poprzedniego lub ostatniego meczu.

Nowości

Galeria: 100-lecie Soły Oświęcim
Galeria: Soła - Czarni (2:0)
Galeria: Soła - Dąb (2:6) (MLJM)