Nigdy nie mów nigdy - wywiad z trenerem Wojciechem Skrzypkiem

Data publikacji: 2018-07-11 [18:42]

Piłkarze Soły rozpoczęli przygotowania do sezonu 2018/2019 w III lidze gr. IV

Drużyna jest jeszcze w przebudowie, część zawodników przechodzi obecnie testy, kilku powraca po urlopach wakacyjnych.

Sztab szkoleniowy również uległ zmianie. W szeregach biało czerwonych w miejsce trenera Tomasza Świderskiego pojawił się Wojciech Skrzypek.

Pierwszy trening na boisku przy Przecznej odbył się w poniedziałek 9 lipca. Tuż po zajęciach postanowiliśmy zadać Panu Wojtkowi kilka pytań, aby nieco przybliżyć sylwetkę nowego trenera:

 

Witamy w Sole Oświęcim Panie Wojtku. Z jakiego klubu Pan do nas przyszedł i gdzie dotychczas Pan trenował?

 

Obecnie przyszedłem z B klasowego Płomienia Jerzmanowice, gdzie mieszkam. We wrześniu ubiegłego roku Zarząd tego klubu poprosił mnie bym im pomógł. Jednocześnie ze względu na problemy personalne byłem również czynnym bramkarzem.

Natomiast wcześniej w okresie kariery zawodniczej była Wisła Kraków, Górnik Siersza, CKS Czeladź, Płonień Jerzmanowice, ponownie CKS Czeladź, Bolesław Bukowno, Szczakowianka Jaworzno, Cracovia Kraków, IKS Olkusz, Janina Libiąż i znowu Jerzmanowice

 

Od zawsze występował Pan na pozycji bramkarza?

 

Nie. Zaczynałem jako zawodnik w polu, jako pomocnik w Wiśle Kraków. Pewnego dnia na meczu nie zjawił się bramkarz i trener spytał "kto wejdzie na bramkę"? Ja się zgodziłem, całkiem dobrze mi poszło i tak zostałem bramkarzem.

 

Z Janiną Libiąż odniósł Pan chyba największy sukces?

 

Myślę, że tak. Wprowadziłem ich na najwyższy poziom - do III ligi. Natomiast w Olkuszu zrobiłem dwa awanse pod rząd – z VI ligi do IV.

 

 

Nawiązał Pan współpracę z Sołą by nadal po prostu trenować, czy ma Pan jakieś inne, może nieco ambitniejsze plany, być może w przyszłości jakiś awans...

 

Nigdy nie mów nigdy!

Przyznam szczerze, że nie zastanawiałem się ani minuty nad propozycją Pana prezesa. Byłem zdecydowany. Dlaczego? Ponieważ śledzę internet, wiem jaka była sytuacja w Sole Oświęcim. Skład Soły mocno się zmienił, pojawiło się wielu młodych zawodników – i to mnie skusiło. Ja lubię pracować z młodymi zawodnikami. Wiem, że jeżeli młody zawodnik dostanie szansę, jest mądrze pokuładany nie tylko na boisku, ale również poza nim to wie również, że w piłce można bardzo dużo osiągnąć i potrafi się odwdzięczyć za daną szansę. Bardzo się cieszę, że skład drużyny będzie oparty na młodzieżowcach.

Należy pamiętać, iż przeskok z ligi juniorskiej do seniorskiej jest bardzo trudny. Uważam, że poziom trzecioligowy jest optymalnym, aby wejśc na poziom seniorski. Myślę, że obecnie będzie to pewenogo rodzaju "przystań" dla zawodników, którzy chcą osiągnąć coś więcej...

 

Odniósł Pan wiele sukcesów, mam na myśli głównie awanse. W czym tkwi recepta na takie osiągnięcia? Jaki przygotował Pan plan działania dla biało czerwonych?

 

Plan działania... Zawsze taki sam. Po prostu ciężka praca od samego początku.

 

Na co kładzie Pan największy nacisk?

 

Oj takich czynników jest wiele. To wszystko zaczyna się w szatni, a właściwe w domu. Jeżeli zawodnik jest poukładany to ja mogę od takiego zawodnika wymagać pewnych zachowań. Tak zawsze pracowałem. Stawiałem na młodzież, bo oni wiedzą co mogą jeszcze osiągnąć.

 

Jak postrzega pan obiekt sportowy na Przecznej?

 

Uważam, że jak na III ligę to można powiedzieć, że jest to wysoka półka. To mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością.

 

A prywatnie... Jak spędza Pan czas? Jakie są Pana pasje, hobby?

 

Od zawsze była to piłka nożna. Zaczynałem mając 10 lat. Nie licząc okresu po moim wypadku samochodowym, gdzie miałam roczną przerwę praktycznie nie rozstawałem się z piłką. Nawet poczas mojego 5 letniego pobytu w Szwecji również obecna była piłka. Mieliśmy taką zakładową drużynę i graliśmy w lidze. Nie było czasu na treningi, ale mecze rozgrywaliśmy co tydzień.

Tak więc moim hobby jest piłka, jak również i rodzina.

 

Jakie cele stawia Pan przed sobą oraz zawodnikami na początku kariery w Sole Oświęcim?

 

Karierę robią wybitni trenerzy czy zawodnicy. Ja nie jestem wybitnym trenerem. Staram się robić to co do mnie należy i czas pokaże co z tego będzie. Do tańca trzeba dwojga i myslę, że potrzeba tu wielu czynników... Począwszy od prezesa, gospodarza, poprzez zarząd, media, trenerów, kibiców.

 

Czyli może to być dobra prognoza również dla kibiców?

 

Przede wsytskim. Bardzo bym chciał uzyskać jak najwięcej. Pamiętam jak zaczynaliśmy w Jerzmanowicach swoja przygodę w A klasie to przychodziło po 50 osób, a potem na meczach pojawiało się kilkuset kibiców. W Olkuszu podobnie. Gra zaczęła sie podobać i również przychodziło po 500 – 600 osób. W Libiążu identyczna sytuacja, na mecz z Unią Tarnów przybyło 1100 kibiców. Ja nie wiem czy to tutaj uda się zrobić? Ale będę robił wszystko, aby gra była atrakcyjna także dla sympatyków Soły bo to cieszy kibica gdy przychodzi na mecz i ogląda dobre spotkanie.

 

Jeżeli chodzi o sprawy techniczne, szkoleniowe czy coś już wiadomo w sprawie testowanych piłkarzy?

 

Jeszcze trochę za wcześnie. Trudno mi cokolwiek powiedzieć. Wczoraj było kilku zawodników, nie było jeszcze bramkarzy niczym szczególnym się nie wyróżniali. Będę mógł się wypowiedzieć po kilku treningach na pełnowymiarowym boisku, przy odpowiednim ustawieniu na pozycjach. Czas pokaże, myślę że w przeciągu tygodnia uda się wykrystalizować kadrę tak abyśmy mogli przez przeszło dwa tygodnie popracować spokojnie nad formą.

 

Czego życzyć Panu oraz drużynie w tym sezonie?

 

Przede wszystkim zdowia zawodników.

Oczywiście tego właśnie życzymy. Powodzenia.


Brak poprzedniego lub ostatniego meczu.

Nowości

Galeria: Soła - Karol (7:1) (Młodziki)
Galeria: Soła - Fablok (0:1) (Trampkarze...
Galeria: Soła - Wisła (1:1)